Über uns

Dzien dobry! Czesc!

 

Es freut uns sehr, dass wir eine neue Schulpartnerschaft mit dem I Liceum Ogólnokształcące im Adama Mickiewicza (Olsztyn/Polen) vereinbaren konnten.
Rathaus in Olsztyn Danzig kanu_2.jpg kanu_5.jpg
Agnes Swietoniowski (ehemalige Schülerin unserer Schule), die aus Olsztyn stammt, hat über eine Freundin (ehemalige Schülerin am Liceum), den ersten Kontakt zwischen beiden Schulen hergestellt und uns beim Aufbau der Schulpartnerschaft (nicht nur sprachlich Lächeln) sehr geholfen.
Der Wunsch, eine deutsch-polnische Schulpartnerschaft aufzubauen, resultierte nicht zuletzt auch aus der Tatsache, dass das Ruhrgebiet traditionell Zielort von Migranten aus Polen ist und viele unserer Schüler polnische Wurzeln bzw. in Polen ihre Kindheit verbracht haben. Dabei spielt gerade Masuren eine wichtige Rolle, weil von dort sehr viele Menschen ins Ruhrgebiet gekommen sind. So ist nicht ohne Grund unsere Nachbarstadt Gelsenkirchen die Partnerstadt von Olsztyn.
Schließlich war auch der EU-Beitritt Polens ein Anlass, einen Kontakt zwischen beiden Schulen herzustellen, da sich immer zeigt, dass das "allgemeine Wissen" über das andere Land von Vorurteilen geprägt ist, die wir durch den direkten Kontakt abzubauen versuchen wollen.
Olsztyn ist Hauptstadt der 'Woiwodschaft Warmia und Mazury' (Ermland-Masuren), welche auch das Land der tausend Seen genannt wird und liegt ungefähr in der Mitte zwischen Danzig und Warschau.

 

"Unversehrte Landschaften" versus  "Industrielle Rekonstruktion"

Regionaler Strukturwandel in Europa am Beispiel der innovativen Tourismusregionen Ermland-Masuren und Ruhrgebiet

Logo

Herne-Olsztyn-Partnership-Exchance

Im Rahmen des ersten Schüleraustausches zwischen unserer Schule und dem I Liceum Ogólnoksztalcace im Adama Mickiewicza in Olsztyn (Polen) haben die SchülerInnen gemeinsam an dem Projekt "Entwicklung alternativer Tourismuskonzepte von jungen Erwachsenen für junge Erwachsene aus Polen und Deutschland" gearbeitet. Ein Ziel des Projektes war es, die eigene und die jeweils andere Region als touristisches Ziel auch für jüngere Menschen wahrzunehmen und zu präsentieren. Die Motivation dazu war sehr hoch sein, da eine Reihe praktischer Erkundungen vor Ort notwendig waren.
Das Projekt wurde durch das Programm "Junge Wege in Europa" der Robert-Bosch-Stiftung großzügig gefördert. Weitere finanzielle Unterstützung bekamen wir vom Deutsch-Polnischen-Jugendwerk und von der Städten Herne und Olsztyn.
Das Projekt ist für alle Beteiligten zu einem unvergesslichen Erlebnis geworden.

Teil 1

Ruhrgebiet: Geschichte - Kultur - Sport/Freizeit 
"Tief im Westen, wo die Sonne verglüht, ist es besser, viel besser als man glaubt ..."

 

 

 

Typisch für Im Ruhrgebiet lassen sich schon viele Zechen und alten Industrieanlagen finden, daneben gibt es aber auch viele Angebote im Bereich Kultur, Freizeit und Sport. Im Rahmen des Projektes haben viele Einrichtungen besucht und obwohl Skifahren im Alpincenter von Bottrop sicherlich mehr Spaß gemacht hat, als ein Museum zu besuchen, so haben wir doch festgestellt, dass viele Museen sehr anschaulich und interessant Geschichte präsentieren. Im Folgenden findet Ihr eine Menge Bilder von unseren Unternehmungen - wenn Ihr über einen Programmpunkt mehr Informationen haben wollt, klickt einfach auf den Programmpunkt und Ihr werdet entsprechend weitergeleitet...

Deutsches Bergbaumuseum
Bochum

bbm03.jpg bbm2.jpg bbm06.jpg
Potem udaliśmy się do Bergbaumuseum , którego celem jest przybliżyć studentom znajdującej się nieopodal uczelni gorniczo- technicznej praktyczną strone pracy i rozwiazan technicznych kopalni. Skorzystac moga z tego takze zwykli ludzie dla ktorych gornictwo jest tylko czarna magia. Muzeum do zludzenia przypomina kopalnie. Po zwiedzeniu „Bergbaumuseum...“ mielismy czas wolny – wraz z kolezankami wybralam sie na zakupy w duzym, kilkupietrowym centrum handlowym. Moim zdaniem czasu wolnego bylo troche za malo – aby zwiedzic Bochum (albo przynajmniej zrobic w nim zakupy) potrzeba minimum jednego calego dnia.

Zeche Zollverein
Essen
essen01.jpg essen02.jpg essen03.jpg

Henrichshütte
Hattingen
htte1.jpg htte6.jpg
Ostatnim celem tej wycieczki byla kopalnia Henrichshütte w Hattingen.Najbardziej spodobaly nam sie widoki z jej szczytu.
Landschaftspark
Duisburg-Nord
duisburg2.jpg duisburg6.jpg duisburg3.jpg
- w drodze do Duisburga ogladalismy film ktory sami krecilismy bylo bardzo smiesznie
- bardzo duze wrazenie robila stara huta  przeksztalcona obecnie w centrum rozrywkowe
- byla tam bardzo duza scena na ktorerj robia koncerty
- zjerzdzalismy bardzo duza rura 
- obecnie jest tam bardzo duzo zieleni, bardzo czesto wszyscy przyjezdzaja tam robvic piekne zdjecie - mlodziesz przyjerza sie tam wspinac
- po dlugim zwiedzaniu wszyscy wyczerpani pojechalismy do portu gdzie mielismy 2 godzinny rejs statkiem
- widoki ze statki niebyly zbyt fajnie oczywiscie w Polsce sa owiele ladniejsze
Hafenrundfahrt
Duisburg
hafen1.jpg hafen2.jpg hafen3.jpg

Akademie Mont-Cenis
Herne
herne2.jpg herne3.jpg

Siedlung Teuteburgia
Herne
 

 

Westfälisches Museum
für Archäologie
Herne
arch1.jpg herne8.jpg arch3.jpg

Freilichtmuseum Hagen hagen1.jpg hagen3.jpg hagen4.jpg
Nastepnie pojechalismy zwiedzic skansen rzemiosla i techniki w Hagen.Mimo wysokiej temperatury bylismy bardzo zainteresowani narzedziami i domami,ktore nam pokazywano.Przedstawiono nam tez dzialanie lub tworzenie roznych rzeczy,np.produkcje papieru czerpanego.Na koniec mielismy czas wolny i moglismy jeszcze raz przejsc sie po skansenie i podziwiac wszystko co tam sie znajdowalo.
Schloss Strünkede
Herne
h1.jpg herne7.jpg herne4.jpg herne5.jpg

Schiffshebewerk Henrichenburg
Waltrop
waltrop02.jpg waltrop03.jpg waltrop04.jpg
Ten dzien rozpoczelismy od zwiedzenia muzeum poswieconego flocie niemieckiej. Bylo to interesujace nie tylko dlatego,ze moglismy dowiedziec sie ciekawych rzeczy o statkach niemieckich,kanalach i dzialaniu sluz ,lecz moglismy takze zobaczyc ich repliki,zdjecia i zadawac pytania.
 
Schauspielhaus
Bochum
schauspielhaus p1000039.jpg
Starlight Express
Bochum
starlight1.jpg starlight2.jpg
Pamietniki pisze sie zazwyczaj po to, aby utrwalic swoje wspomnienia – kiedy blakna, wystarczy rzut oka na kartke i znowu znajdujemy sie na plazy w Gdansku albo – jak w moim przypadku – na musicalu w Bochum.Jesli chodzi o mnie, streszczanie dzisiejszego dnia jest calkowicie zbedne – o “Starlight Express” bede pamietac nawet za 50 lat i to bez pomocy dziennika. Od czego by tu zaczac. Gdy po raz pierwszy zobaczylam budynek, w ktorym odbywaja sie muzyczno – sceniczne pokazy nasunelo mi sie na mysl skojarzenie z gdanskim “Multikinem” – nowoczesnym, a przede wszystkim – duzym obiektem. Kiedy weszlam do srodka, moje zdziwienie bylo jeszcze wieksze – w szklanych gablotach staly figury dosc dziwacznych postaci rodem ze starego filmu science - fiction. Bylam nieco zdezorientowana widzac tlum ludzi tloczacych sie wokol dziwacznych dekoracji, sklepu z pamiatkami I duzego bufetu. Prawdziwe apogeum mojego zdziwienia nastapilo w momencie, kiedy to weszlam do glownej sali, w ktorej to zajelam miejsce, a potem zastanawialam sie dosc dlugo nad przeznaczeniem tych wszystkich metalowych konstrukcji, barierek, przejsc i sieci drog.  Bylam pod wrazeniem wielkosci sali, podejrzewalam, ze bedzie mniejsza. Kiedy na scene wyszli pierwsi artysci, od razu skojarzyli mi sie z ludzikami z klockow LEGO – byli ubrani w plastikowe, kolorowe, ciezkie stroje, poszerzajace im ramiona.Caly wystep bardzo mi sie podobal. Efekty specjalne w postaci roznorodnych kolorowych swiatel i mgly sprawily, ze na chwile zapomnialam o calym swiecie. Po pierwszej polowie spektaklu bylam przekonana, ze cala sciezka dzwiekowa, jak i rowniez spiew artystow, “leci” z playback´u. Jakze wielkie bylo moje zdziwienie, kiedy zauwazylam ekrany przedstawiajace dyrygenta, blizej przyjzalam sie ruchowi warg aktorow i zobaczylam klaniajacych sie czlonkow orkiestry. To nie do pomyslenia – ci ludzie nie tylko doskonale jezdza na wrotkach, ale takze posiadaja spaniale glosy, ktore pomimo intensywnego wysilku na scenie nie zadrzaly ani nie zafalszowaly ani razu. Zaluje jedynie, ze na sali nie mozna bylo robic zdjec i filmowac, ale za to kupilam sobie album ze zdjeciami artystow i ich popisow. Co sie zas tyczy muzyki – bardzo mi sie podobala, byla roznoroda, czasem skoczna i wesola, czasem spokojna i nastrojowa. Po spektaklu od razu popedzilam kupic plyte z kilkoma piosenkami za jedyne (?) 8 Euro. Uwazam, ze warto bylo tego dnia wybrac sie do Bochum, niech zaluja ci, ktorzy nie byli (a byli wszyscy). Przyznam, ze nie za bardo wiedzialam co powinnam na siebie zalozyc przed pokazem, myslalam, ze wszyscy beda ubrani bardo elegancko i ze moja biala bluzka to za malo, ale na szczescie sie mylilam – wiele osob przyszlo ubranych normalnie, w jeansach.Na zakonczenie dodam, ze chcialabym jeszcze kiedys “na zywo” zobaczyc musical zrobiony z takim rozmachem jak “Starlight Express”. Owacje na stojaco, jakimi widzowie uhonorowali aktorow i muzykow, byly jak najbardziej na miejscu -  artysci zasluzyli sobie na nie.
Jahrhunderthalle
Bochum
jhh1.jpg jhh3.jpg jhh2.jpg
Dziś wybraliśmy się na wycieczkę do Bochum. Naszym pierwszym celem była Jahrhunderthalle czyli hala fabryczna przekształcona dziś na miejsce koncertów i przystosowana do przyjęcia dużej liczby gości. To co mnie najbardziej zadziwiło to fakt  iż hala ta nie została pozostawiona sama sobie i nie niszczeje jak wiele podobnych jej obiektow ale wykorzystywana jest do celow rozrywkowych i kulturalnych tj. występ teatru Bolszoj czy koncert dj Bobo. Hala ta ma ciekawą strukturę architektoniczną a jej połączenie z nowym barzo mi się podobało.Tego pieknego i nadzwyczaj goracego dnia wybralismy sie na kolejna wycieczke do Bochum. Podobalo mi sie, ze na srodek lokomocji wybralismy metro – jedynie tam mozna bylo schronic sie przed upalem. Pierwszym obiektem jaki odwiedzilismy w Bochum byla hala nazwana „Jahrhunderthalle“. Tam, dzieki bogu, rowniez bylo chlodno. Bardzo spodobalo mi sie to, ze stare przemyslowe budynki, takie jak ta hala, nie sa burzone albo pozostawiane „na pastwe losu“. Wrecz przeciwnie – w „Jahrhunderthalle“ odbywaja sie liczne koncerty i pokazy. Oczami wyobrazni obserwowalam kolorowe swiatla odbijajace sie od powierzchni stalowych elementow, glosna muzyke rozbrzmiewajaca w gigantycznym, stalowym obiekcie – niesamowite wrazenie. Po obejrzeniu „Jahrhunderthalle“ udalismy sie do „Bergbaumuseum Bochum“ – ciekawie skonstruowanego muzeum gornictwa, do zludzenia przypominajacego stara kopalnie. Zwiedzajac to muzeum cieszylam sie, ze nie musze pracowac tak ciezko jak gornicy i zaczelam doceniac uroki mojej szkoly.
Münster ms1.jpg ms2.jpg ms4.jpg
Dnia 21.05.05 zwiedzalismy miasto Münster.Bardzo nam sie ono spodobalo ze wzgledu na duza ilosc sklepow oraz pieknych zabytkow. Moglismy podziwiac np.`sale pokoju´ powstala w XVII wieku, gdzie odbyl sie m.in. slynny pokoj westfalski, a obecnie burmistrz miasta przyjmuje tam najwazniejszych gosci.Sala ta zrobila na nas duze wrazenie ,byla wspaniale zaprojektowana,a na scianach wisialy obrazy waznych osobistosci.Podczas tej wycieczki bylismy takze na wystawie grafik Picassa.Cieszy nas ,iz moglysmy zobaczyc  z bliska i ocenic dziela tego artysty.Miasto to zaciekawilo nas jednak najbardziej ogromna iloscia jadacych po ulicach rowerzystow,co jest raczej nie spotykane w Polsce.Atmosfera tego miasta jest bardzo mila.Na starowce slychac muzyke.Po zwiedzeniu miasta nasi niemieccy przyjaciele zabrali nas nad jezioro,gdzie plywalismy na rowerach wodnych.Wszyscy bardzo dobrze sie bawilismy i myslimy,ze chwile spedzone w Niemczech na dlugo pozostania w naszej pamieci.

 

Veltins-Arena
Gelsenkirchen-Schalke
s02.jpg s04.jpg s06.jpg
- pozniej zwiedzalismy Arena auf Schalke
- zrobila na wszystkich bardzo duze wrarzenie
- zostalismy oprowadzeni po wszystkioch zakamarkach, a potem weszlismy na wielka chale
- zrobilismy wyscigi i wszyscy sie wyglupiali, chlopcy robili sobie zdjecia w koszulkach polsckich pilakrzy i nogli sie poczuc jak pilkarze
- byloa bardzo zabawnie
- byl to bardzo fajny dzien ale bardzo wyczerpujacy tak jak kazdy
Largo
Herne
baden07.jpg baden08.jpg

Alpincenter
Bottrop
ski1.jpg ski2.jpg ski3.jpg

Bowling bowling1.jpg bowling2.jpg
To byl juz niestety ostatni wieczor naszego pobytu w Niemczech.Spedzilismy go bardzo milo-grajac w kregle.Pierwszy raz moglysmy sprobowac swych sil w tej grze i jak na poczatek szlo nam calkiem dobrze.Duze emocje towarzyszyly naszej grze,gdyz kazdy chcial wygrac.Bylo jednak naprawde wesolo,szczegolnie ze wzgledu na kolege ,ktoremu przez pewien czas nie udawalo sie zbic ani jenego kregla.Nauczyciele siedzieli przy stoliku,rozmawiali i do dopingowali nas.Dzieki temu wieczorowi zainteresowalysmy sie gra w kregle i sadzimy ,ze bedziemy w nia graly z przyjaciolmi kiedy tylko znajdziemy na to czas,gdyz jest to naprawde wspaniale wykorzystanie wolnego czasu.Bylo cudownie!!
Baldeneysee/Villa Hügel
Essen
see1.jpg see2.jpg villa1.jpg
Dnia 26 maja roku 2005 wraz z wymiana polsko-niemiecka bylismy na wycieczce w miescie Essen. Tam lasnie odwiedzilismy piekna posiadlosc niemieieckiej rodziny przemyslowcow, rodziny Kruppow. Zachwycilo mnie w nim jego wielkosc i wspanialosc ogrodo. Byl to bardzo ciekjawy dien, dzieki ktoremu moglem poznac historir jednej z najbardziej wplywowych i znanaczacych rodzinn w XIX i XX wiecznych Niemczech.

 

Teil 2:

Ermland und Masuren: Natur - Geschichte - Kultur

Kajaktour kanu_1.jpg kanu_2.jpg kanu_5.jpg
Heute erwartete uns das erste Abenteuer bei unserem Aufenthalt in Masuren. Wir trafen uns um 9.00 Uhr an einem Fluss in Olsztyn, der Alle, um unsere Boote zu Wasser zu lassen. Zu Beginn machten sich direkt ein paar Abstimmungsprobleme bemerkbar, als mein Partner Timo und ich geradewegs in ein paar Felsen fuhren. Daraus resultierte eine Massenkarambolage, in die fünf Boote verwickelt waren. Wir schafften es nicht, unser Boot frei zu bekommen. Also musste jemand barfuß ins kalte Wasser, in der Hoffnung, dass das Boot, wenn es denn wieder frei käme, nicht ohne ihn losfahren würde. Die Wahl fiel auf mich. Nach ein paar Sekunden hatte ich es dann geschafft und es gelang mir auch, trocken (von den Füßen abgesehen) zurück ins Boot zu kommen.Nun ging die Reise richtig los. Wir brauchten ungefähr zwei Stunden, bis wir einen idealen Paddel-Rhythmus gefunden hatten, aber dann lief es umso besser. Die Natur rund um Olsztyn war wirklich eindrucksvoll.Als wir nach nach ungefähr vier Stunden an unserem Ziel ankamen, machten wir ein Lagerfeuer, über dem wir Würstchen grillten. Dabei unterhielten wir uns munter. Hinterher spielten wir noch Volleyball. Schließlich liefen wir dann ungefähr fünf Kilometer zurück nach Olsztyn.
Radfahren rad_1.jpg rad_2.jpg
Über Stock und Stein sind wir gefahren und haben dabei Tour de France gespielt. Mal ging es bergauf und mal bergab, wobei das Angenehmere von beidem natürlich seltener passierte. Egal, wo man hinsah: überall Felder, Wälder und Seen. Allerdings konnte man die schöne Landschaft nicht immer lange bewundern, da man unzähligen attackierenden Fliegen- und Mückenschwärmen ausweichen musste. Wer bis dahin noch Kohldampf hatte, war bis zu unserem Lagerfeuer satt: leckere Protein-Häppchen... Endlich fanden wir einen schönen Platz für unser Feuer. Aber damit war die Arbeit noch nicht getan: Vorher mussten wir noch Holz sammeln und klein machen. Letztendlich machten es sich dann aber alle gemütlich, und dann hieß es nur noch: Back to the roots! Mit schmackhaften Würstchen am Stock. Einige zeigten eine Begabung fürs Grillen, andere eher weniger...
Paintball Da wir am Sonntag selbst entscheiden konnten, was wir unternehmen wollten, haben wir uns gedacht, in der Nähe von Olsztyn Paintball zu spielen. Wir trafen uns an einem Kiosk und warteten dann auf den „Instructor“ (unseren Spielleiter). Zur Verstärkung unseres Teams kamen noch ein paar Freunde unserer Austauschschüler. Also waren wir genau 14 Leute. Nun marschierten wir zum Gelände. Dort wurden uns die Handhabung der Waffen erklärt und Tarnanzüge ausgeteilt. Als dann alles geklärt war, ging es zum Gefecht. Jedes Team hatte eine Basis, und es galt, die Fahne des gegnerischen Teams zu berühren. Es wurden auch noch andere Modi gespielt.Im großen und ganzen hat es den meisten großen Spaß gemacht – und verletzt wurde auch niemand: Alle sind mit blauen Flecken davon gekommen.
Mikołajki miko_1.jpg miko_2.jpg miko_3.jpg
Mikołajki ist ein berühmtes Örtchen mit Fischertradition. Bei einer Bootsfahrt auf dem See konnten wir die wirklich tolle Aussicht genießen. Während einige sich die Zeit damit vertrieben, Möwen zu dressieren, indem sie sie Brotstückchen aus der Luft schnappen ließen, relaxten andere einfach nur in der Sonne.
Elblag elblag_1.jpg elblag_3.jpg elblag_5.jpg
Eine Schiffstour, die ist lustig, eine Schifffahrt, die ist schön! Pünktlich wie die Kuckucksuhr bestiegen wir unser Schiff, das uns einen ganzen Tag über den Oberländischen Kanal entlang fahren sollte. Ein lustiges Trüppchen von fröhlichen Sängern befand sich bereits an Deck und hielt die Stimmung aufrecht. Sieben Stunden lagen nun vor uns... – aber was würde uns erwarten??? Keiner wusste das so genau, doch was wir sahen an Natur, Tieren, Lichtspielen der Sonne usw. übertraf unsere Erwartungen bei weitem. Interessant mit anzusehen war es, wie ein Schiff auf Schienen fährt - manchmal waren im Fluss Hügel und das Schiff fuhr im Wasser auf ein Gestell, fuhr auf Schienen über den Berg und dannach wieder ins Wasser. Tja, andere Länder, andere Sitten... Abends konnten wir dann auf einem See den schönsten Sonnenuntergang unseres Lebens bewundern, während leise Singstimmen den Abend herbeisangen und den Tag so wunderschön ausklingen ließen.
 
Tannenberg grun_1.jpg grun_2.jpg grun_3.jpg
Heute sind wir mit unseren polnischen Freunden nach Grunwald gefahren. 1410 fand hier die entscheidende Schlacht zwischen dem Ritterorden und den Polen, Litauern und Tataren statt. Auf der deutschen Seite waren es ca. 11.000 bis 22.000 Ritter und etwa 16.000 bis 28.000 auf der anderen Seite. Man schätzt, dass etwa 66.000 Ritter an dieser Schlacht beteiligt waren. Mit dem Ende der Schlacht bei Grunwald ging auch endgültig die Vorherrschaft des Deutschen Ritterordens zu Ende und der Frieden kam zurück.
Olsztynek heimat_1.jpg heimat_2.jpg heimat_4.jpg heimat_3.jpg
In Olsztynek befindet sich das Freilichtmuseum, welches das alltägliche Leben des 17. und 18. Jahrhunderts widerspiegelt und uns einen authentischen Eindruck vermitteln konnte. Zu den „Highlights“ des Tages zählten die etwa 200 Jahre alte Kirche, die bäuerlichen Häuser, die Windmühle, die Schmiede und zahlreiche andere Sehenswürdigkeiten.
Reszl heilige_linde.jpg rezle.jpg
An diesem Tag fuhren wir relativ früh Richtung Heilige Linde. Dort angekommen schauten wir uns die alte Barockkirche an, die wir alle natürlich wunderbar fanden. Unsere Führerin zeigte uns die Kirche von außen und erzählte von einem Maler, der dort die Decken- und Freskenmalereien ausgeführt hatte und auch gerne einmal abends nach seiner Arbeit in die Taverne ging. Eines Tages hatte er wohl zu viel getrunken und ist von seiner Leiter gefallen. Leider starb er dabei. Naja, wie sagt man: „Shit happens.“ Anschließend gingen wir in die Kirche und warteten voller Spannung auf das Orgelkonzert. Die Reiseleiterin sagte uns vor dem Konzert, dass wir unbedingt auf die Figuren achten sollten, die sich auf der Orgel befinden. Die würden sich bewegen. Sehr schön! Naja, wie ein Rockkonzert hat es sich nicht angehört, aber schlecht war es auch nicht.
Wolfsschanze wolf_2.jpg wolf_5.jpg wolf_4.jpg
Als wir uns das Orgelkonzert angehört hatten, fuhren wir Richtung Wolfschanze, dem Hitler-Hauptquatier im 2. Weltkrieg und der Ort, an dem Claus Graf Schenk von Staufenberg am 20. Juli 1945 das Attentat auf Adolf Hitler verübte.Dort angekommen, war der erste Eindruck einfach erst einmal unbeschreiblich, da ich noch nie an einem Ort gewesen bin, der so historisch ist. Auf einem Modell der Anlage kann man erkennen, wie die Anlage früher ausgesehen hat. Auf einem Rundgang haben wir riesige noch erhaltene Bunker von außen sehen können (z.B. von Martin Bormann), von anderen Bunkern wiederum konnten wir nur noch riesige Betonruinen sehen. Leider ist fast die gesamte Bunkeranlage zerstört, weil die Deutschen aus Angst, den feindlichen Soldaten könnten die Bauten oder Geheimnisse in die Hände fallen, alles gesprengt haben. Die Anlage ist auch Beweis dafür, wie weit das Geschehen des Zweiten Weltkrieges ausgeweitet war. Gedenktafeln erinnern an das Attetat. Ich finde, dass es wichtig ist, dass solche Denkmäler, solange es möglich ist, erhalten werden, damit die Geschichte besser verständlich ist und, so weit es geht, Missverständnisse vermieden werden. Es war einfach nur erstaunlich, diese ganzen Dinge real zu sehen und nicht im Fernsehen oder im Internet. Das war einfach nur unglaublich!
Olsztyn olz_1.jpg olz_2.jpg olz_3.jpg olz_4.jpg
An einem Tag haben wir Olsztyn genauer unter die Lupe genommen. Das war richtig gut. Wir haben viel über die Stadt, das Schloss und Kopernikus gelernt. Und den Dom haben wir uns auch noch angesehen. Das alles hat schöne Eindrücke bei mir hinterlassen.
Das war aber noch nicht alles: Auf unserem Programm stand noch das Planetarium!!! Das Planetarium fand ich richtig interessant. Da habe ich auch einiges über Planeten und Sterne dazugelernt. Soweit ich weiß, hat es allen gefallen!
One day in der Dreistadt. Es war einmal vor langer Zeit eine tapfere Gruppe von tollkühnen Menschen und weisen Lehrmeistern, die sich aufmachten, die sagenumwobene Dreistadt zu sehen...
Oliwa danzig_07.jpg danzig_04.jpg danzig_06.jpg
In Oliwa haben wir den Park und die Kathedrale besichtigten und ein eindrucksvolles Orgelkonzert gehört.
Sopot danzig_08.jpg img_1028.jpg pict0065.jpg
Nach einem kurzem Aufenthalt in der Stadt ging es fix nach Sopot, wo wir Europas längste Mole besichtigten. Ein atemberaubender Ausblick – zuerst leider auch im wahrsten Sinne des Wortes, da uns der Wind fast wegpustete. Jedoch verzogen sich Wind und Wolken schnell wieder, und die Sonne erhellte unseren Horizont, so dass wir den herrlichen Blick auf die Ostsee genießen konnten.
Danzig danzig_10.jpg danzig_12.jpg pict0155.jpg
Dann fuhren wir ins Stadtzentrum von Danzig. Im Entenmarsch hinter unserem Stadtführer besichtigten wir die vielen Sehenswürdigkeiten der Stadt und wissensdurstig, wie immer, lauschten wir all seinen Erzählungen und warteten darauf, den Regenschirm des lustigen Reiseleiters in der Luft kreisen zu sehen.
Hier und dort schossen wir Photos. Das große Krantor lud zu einer Unmenge an Gruppenphotos, Torphotos und allen anderen Arten von Photos ein.

Presseecho:

Anmeldung eLearning
Login für LehrerInnen
Schulrecht
Terminkalender

bbutton_02_onLebenslanges Lernenbbutton_04_onbbutton_03_onbbutton_06_onbbutton_05_on...bewerten Sie unsere HomePage bei schulhomepage.de......hier zu den Bildungsgängen am BK Herne anmelden...SozialgenialFacebook   

Kontakt

Für einen schnellen Kontakt, hier die wichtigsten Daten.

  • Hot line: +49 2323 162631

Mulvany Berufskolleg in der Cloud

Wir sind auf folgenden sozialen Netzwerken. Folgen Sie uns...